Historia Saileath

Cześć! Nazywam się Karolina Nowaczewska, jestem projektantką i rzemieślniczką. Projektuję i szyję osobiste przedmioty w idei one for life, tak aby zostały z Tobą na lata. Skąd taki pomysł? Od lat denerwowało mnie, ile wokół mnie jest nietrwałych produktów, które wpierw zagracały mój dom, a przez to, że były słabej jakości, szybciej trafiały na śmietnik. 

Rzemiosło One For Life

Wyroby Saileath to połączenie tradycyjnych technik rzemieślniczych, których po części nauczył mnie mój dziadek oraz projektowania w autorskiej idei One For Life. Każdy przedmiot szyję ręcznie w mojej pracowni z trwałych skór garbowanych roślinnie. Nie używam dodatków, które mogą szybko się zepsuć.

 

Plecak początkiem historii

Cała historia rozpoczęła się w 2018 r. kiedy to w trakcie przeglądani rzeczy na strychu u rodziców, znalazłam stary plecak. Jak się okazało był to skórzany plecak uszyty prawie 25 lat temu przez dziadka dla mojej mamy. Mimo upływu lat, braku należytej konserwacji i przechowywania, wciąż wygląda bardzo dobrze i był idealny do noszenia na co dzień.

Zaczęłam się wtedy zastanawiać - jak to możliwe, że taki plecak ma blisko 25 lat i jest sprawny a mój plecak mam 2 lata i zaraz wszystko wypadnie z niego dołem? 

Rok 2018 w ogóle był dla mnie przełomowy. Za sprawą plecaka zaczęłam odkrywać rodzinne tradycje rzemieślnicze. Równolegle zmieniało się też moje podejście do rzeczy. Zaczęłam minimalizować ilość posiadanych przedmiotów i iść w kierunku życia w stylu Less Waste

Plecak uszyty przez dziadka Jasia

 

Tradycje rzemieślnicze w mojej rodzinie

W dzieciństwie każde wakacje spędzałam u dziadków. Zdarzało się, że w ramach urozmaicenia mi pobytu dziadek Jaś zabierał mnie do pracy - do swojego zakładu kaletniczego. Pamiętam, że miałam u niego swój niebieski młotek, za pomocą którego mogłam przybijać ozdobne nity do tworzonych przez mnie opasek, bransoletek i pasków. Jedną z nich możesz zobaczyć u mnie w pracowni

Dziadek Jaś pochodzi z niewielkiej wsi w Lubelskiem. Od dziecka wraz z bratem pomagali swojemu ojcu przy pracy. Z czasem, pradziadek posłał synów do szkół, które dadzą im zawód przydatny na wsi. Tym sposobem dziadek został wysłany na przyuczenie zawodu kaletnika-rymarza. Życie się jednak inaczej potoczyło i dziadek trafił na północ Polski, gdzie założył rodzinę. Po przejściu na emeryturę w 1991 r. dziadek otworzył swój zakład kaletniczy w Koszalinie, który prowadził ponad 20 lat.

 

Dziadek Jaś w swoim zakładzie

 

Ja wraz z upływem lat coraz rzadziej spędzałam wakacje u dziadków, a tym samym nie kontynuowałam dziecięcego zamiłowania do kaletnictwa. Los jak wiadomo lubi jednak płatać figle. Za sprawą jednego studenckiego projektu, po latach wróciłam do dziadka, by znów pobierać u niego lekcje z kaletnictwa.

Praca z nim sprawiała mi ogromną przyjemność. Te silne tradycje rzemieślnicze sprawiły, że zdecydowałam się na rozpoczęcie nauki, zakończonej egzaminem czeladniczym w zawodzie kaletnik.

 

Jeśli chcesz poznać całą historię dziadka, to zajrzyj TUTAJ.  

 

 

Od magisterki do własnej marki

Jesienią 2018 roku musiałam zdecydować się na temat pracy magisterskiej. Już wtedy wiedział, że nie chcę, jako projektantka, przykładać się do tworzenia kolejnych, bezsensownych przedmiotów. Chciałam COŚ zmienić.

W końcu zdecydowałam się połączyć trzy interesujące mnie dziedziny: projektowanie, less waste i tradycje rzemieślnicze. W ramach pracy magisterskiej stworzyłam system, według którego mogłyby funkcjonować współczesne wyroby kaletnicze. Na podstawie tego systemu zaprojektowałam plecak. A finalnie moja praca magisterska okazała się fundamentem do stworzenia Saileath. 

Obrona pracy magisterskiej, fot. T. Kwiatkowski 

 

Aby dowiedzieć się więcej o idei One For Life kliknij TUTAJ.  

 

Skąd nazwa Saileath?

Saileath to połączenie sail i leath. Sail odnosi się do mojej pierwszej pasji w życiu, która doprowadziła mnie na studia wzornicze, czyli żeglarstwa. Chciałam projektować statki, ale los miał na mnie inny plan. Leath jest skrótem od leather, leathercrafter i jest to nawiązanie do mojej drugiej pasji, czyli kaletnictwa. Saileath jest ze sobą mocno połączone i chciałam, aby nazwa w pewien sposób mnie odzwierciedlała.

 

 

Załoga Saileath

Początkowo w Saileath byłam tylko ja. Z czasem dołączyła do mnie moja kuzynka Agatka Witek, która m.in. zajmuje się szyciem woreczków na produkty Saileath. Czasem pisze też historie na bloga. Tu możesz przeczytać wpis o historii portfelów

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoplo.pl